Przejdź do treści Wyszukiwarka

Teściowa polskiego wieszcza i szalejąca cholera

Najgroźniejsza epidemia cholery nawiedziła Europę w latach 1831–1838. Na ziemie polskie dotarła podczas powstania listopadowego 1830/1831 r. za sprawą dziesiątkowanych chorobą wojsk rosyjskich (ówcześni lekarze uważali zasadniczo, że jest ona chorobą epidemiczną, ale nie zaraźliwą). W czerwcu 1831 r. zmarli na nią m.in. nieopodal Witebska – uciekający przed powstańcami naczelny wódz wojsk polskich i gubernator wojskowy Królestwa Polskiego wielki książę Konstanty Pawłowicz, oraz w Kleszewie koło Pułtuska – tłumiący powstanie cesarski marszałek Iwan I. Dybicz.

Tajemniczy brunet w malowanym trampku

Rysuje prawie bez przerwy, neurotycznie, dniem i często nocą – na wszystkim, na czym tylko się uda. Tara von Neudorf ma niezwykły talent. Odkrył go przypadkiem, pełniąc służbę wojskową, kiedy, setnie się nudząc, namalował Fudżijamę dla swojego dowódcy.

Koszyce wyobrażone

Na mapie międzywojennej Republiki Czechosłowackiej Koszyce zajmują miejsce szczególne. Położone w słowackiej części nowo powstałego państwa, nieco na uboczu i z dala od zgiełku wielkomiejskiej Pragi, miasto stało się miejscem narodzin zjawiska określanego mianem koszyckiej moderny. Koszyce lat dwudziestych i początku trzydziestych XX wieku były rodzajem nieformalnej artystycznej „kolonii”, skupiającej artystów słowackich, czeskich i węgierskich. Tych, którzy z miastem związani byli na stałe, i takich, którzy spędzili tam kilka lat czy nawet miesięcy.

Spotkanie: „Kolekcjonowanie zdjęć Brâncușiego to pasja mojego życia”

Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie zaprosiło na wyjątkowe spotkanie poświęcone twórczości Constantina Brâncușiego – jednego z ojców sztuki nowoczesnej. O pasji badawczej, kolekcjonerskiej i niezwykłym dorobku rumuńskiego artysty rozmawiali: wybitna znawczyni jego twórczości, Doïna Lemny, oraz kolekcjoner sztuki David Grob. Dyskusję poprowadziła dziennikarka i krytyczka sztuki, Justyna Nowicka.

Kulturalny lodowiec w mieście

Kiedy kilka lat temu pierwszy raz znalazłam się w Oslo, było tuż po piątej rano. Wysiadłam na dworcu Oslo Sentralstasjon z pełnym determinacji postanowieniem, że najpierw – mimo bardzo wczesnej pory – muszę zobaczyć budynek Narodowej Opery i Baletu, o którym tyle słyszałam i czytałam. Nagrodzony w 2009 roku prestiżową nagrodą Miesa van der Rohe szybko rozsławił architektoniczne atelier Snøhetta i norweską architekturę.

Wsi spokojna, wsi… modernistyczna!

Okres dwudziestolecia międzywojennego kojarzy się z uwielbieniem miasta. Rosnące w górę wieżowce, samochody, fabryki i pędząca nowoczesność – taki obraz wyłania się najczęściej. Rzadko myśli się o rozwoju wsi w tym czasie. Jednak modernizacja nie ominęła terenów wiejskich. Ciekawym przykładem jest niewielka wieś Lisków koło Kalisza. W teatrze sukcesów II Rzeczypospolitej przypadła jej spektakularna rola modelowej wsi modernistycznej.

Dialog muzyki i malarstwa

Czy muzyka i malarstwo mogą mieć ze sobą coś wspólnego? Czy środkami plastycznymi da się wyrazić wartości muzyczne? Próbę połączenia tych dwóch pierwiastków podejmował Mikalojus Konstantinas Čiurlionis, jeden z najważniejszych litewskich twórców przełomu XIX i XX wieku.

Zielona altana nad Dunajem

Na przełomie XIX i XX wieku Budapeszt stał się ważnym ośrodkiem przemysłowym. W jedenastym tomie Britanniki miasto określono mianem „jednej z najurodziwszych stolic” kontynentu, która powoli zaczynała pełnić funkcje zarówno narodowej stolicy, jak i kosmopolitycznej metropolii z prawie sześciuset kawiarniami oraz dwudziestoma dwoma tytułami prasy codziennej!

Oazy ze szkła, światła i powietrza

Sport i zdrowie, rekreacja i wypoczynek to popularne hasła dwudziestolecia międzywojennego wyrażające optymizm i wiarę w budowanie nowego jutra. Rodzajem przestrzennej odpowiedzi na głoszone szeroko postulaty i narzędziem zmiany stawała się architektura.

Osmański fez a Europa Środkowa

„Strój uzupełnia czerwony fez na głowie, którego się publicznie nie zdejmuje nigdy i przed nikim. W domu tylko, z powodu gorąca ma Turek czasem odkrytą głowę, lecz niech tylko wejdzie w progi ktoś obcy, wnet wdziewa fez, aby nie uchybić wymaganiom konwenansu, a może i religii. Wielu z naszych nosi fez i nie zdejmuje go, według przyjętego zwyczaju, nawet w kościele” – pisał mieszkający na trenie Imperium Osmańskim w latach siedemdziesiątych XIX wieku polski emigrant Władysław Dunin (Rumunia (Bosfor, Bałkan i Dunaj). 1855–1878. Szkic dziejowo-społeczny na tle wspomnień skreślił Władysław Dunin, Lwów 1887, s. 102–103).

Wróć na górę