Wystawa z cyklu prezentacji najwybitniejszych polskich artystów tworzących poza granicami kraju stała się dla Igora Mitoraja powrotem do źródeł, do miejsca, które go ukształtowało. Artystyczną drogę rozpoczął bowiem przed laty w Krakowie.
Student krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, uczeń Tadeusza Kantora, w roku 1968 wyjechał do Paryża, by tam szukać własnej drogi twórczej. Artysta, zafascynowany urodą antycznej rzeźby, tworzy dzieła przywołujące klasyczny modus antropomorficzny. Figury starożytnych herosów, muz, tytanów poddaje zabiegowi dekonstrukcji.
Pozbawione rąk puste kadłuby, popękane torsy, pogruchotane gigantyczne głowy przypominają archeologiczne relikty, które wciąż fascynują swoim pięknem.
Piękno, cóż dziś znaczy to słowo? Nigdy nie stało w cenie niżej niż dzisiaj, kiedy pięknem jest wszystko co się podoba. A jednak jest pewien rodzaj piękna, którego wzór zapisany jest w nas samych, w proporcjach, harmonii i doskonałości naszego ciała. Myślę, że to piękno rozumie każdy z nas. Za tą doskonałością oddania ludzkiego kształtu od lat podąża Igor Mitoraj. [Andrzej Wajda]